wtorek, 12 listopada 2013

"Romeo i Julia" - William Shakespeare

Tak, no cóż. Recenzja będzie krótka, jak myślę. W końcu nie ma wiele do omówienia, znana na całym świecie książka, znienawidzona przez wielu lektura szkolna, uwielbiana przez niektórych, uważana przez nich wręcz za idealną historię miłosną.

Nie. Nie. NIE.

Ale zacznijmy może od początku.

Julia - czternastoletnia dziewczyna. Niewinna, słodka, zawsze posłuszna. Nigdy nie sprzeciwiała się rodzicom, robiła co jej kazano. Skromna, a przy tym piękna jak nikt. Idealna córeczka, czyż nie?
Wszystko jednak zmienia się, gdy dziewczyna poznaje miłość swojego życia - Romea.

Romeo - przystojny, czarujący siedemnastolatek z wielkim problemem. Ma on bowiem złamane serce. Włóczy się po nocach, za dnia nie wychodzi z pokoju, rozpacza nad faktem, iż został odrzucony przez swoją wielką "miłość", Rozalinę. Jego cierpienie znika w jednej chwili, kiedy tylko widzi wspaniałą Julię i zupełnie traci dla niej głowę.

Pierwsze spotkanie Romea i Julii wygląda następująco:
- Nie znają swoich imion,
- Nie wiedzą o sobie zupełnie niczego oprócz tego, kto jest chłopakiem, a kto dziewczyną,
- Nie rozmawiają o niczym oprócz tego, jak bardzo Romeo pragnie pocałować Julię, co zresztą robi... DWA razy podczas pierwszego spotkania.

Zakochani od pierwszego wejrzenia rozpaczają, gdy podczas krótkiego rozstania każde z nich dowiaduje się o pochodzeniu swojej "drugiej połówki".

Dlaczego rozstanie jest krótkie? Cóż...

Tej samej jeszcze nocy spotykają się (słynna "scena balkonowa") i wyznają sobie miłość, po czym po kilku godzinach znajomości planują ślub, który odbywa się chyba nawet dzień później, o ile dobrze pamiętam.

Jestem szczerze rozczarowana tą książką. Oczywiście wiedziałam mniej-więcej co się wydarzy, ale nie spodziewałam się, że ich zakochanie będzie takie nagłe.

Jednak nawet pomijając to, że kompletnie nie podobał mi się ten fakt, zupełnie zawiodłam się na książce. Spodziewałam się czegoś naprawdę wybitnego i, mimo formy jaką jest dramat, interesującego. Zamiast tego dostałam wyidealizowaną, przesłodzoną historię o tym, że spór trwający wiele lat, mający głębsze podłoże zakończyła śmierć dwójki osób, choć jestem pewna, że wcześniej również wiele ludzi straciło życie przez walkę między tymi rodami. Poza tym, nie będzie to wielki spoiler, zginęły niemal WSZYSTKIE istotne postacie. Romeo i Julia - wiadomo. Parys - rany boskie, no co chwilę ktoś ginął.

Przepraszam, pewnie wiele osób uważa tę książkę za wspaniałą, ale ja jakoś tego nie czuję. Mocno wierzę w miłość, ale ta miłość, a przynajmniej jej początki to... Cóż, tak naprawdę nie można było mówić o miłości, dopiero później okazało się, że to naprawdę to. Na początku przecież Romea oczarowała uroda Julii. Trochę płytkie uczucie. :) Dalej - w porządku, może być i miłość. Ale nie, nie podobało mi się. W dodatku Szekspir wychodził chyba z założenia "im więcej bohaterów zginie, tym sztuka będzie miała więcej fanów".
Cóż, nie pokrywa się to z moim tokiem myślenia, więc niestety :D

W każdym razie mimo wszystko polecam zapoznanie się z tą pozycją, ponieważ jest to ważne dzieło i mimo wszystko ciekawy temat do dyskusji. Każdy ma inne zdanie, a tu temat jest śliski, bo jest nim miłość i poświęcenie w jej imię, więc.... Zapraszam wszystkich, którzy mają tę książkę za sobą jak i tych, których ta znajomość dopiero czeka :)

Moja ocena: 4/10
(Mimo wszystko nie będę przesadzać, inne czasy i inne poglądy, więc i czternastolatki wychodziły za mąż :) )

10 komentarzy:

  1. Co prawda czytałam "Romeo i Julię" kilka lat temu, ale pamiętam, że nawet mi się podobała. Trudno oceniać ją według takich standardów, jak ocenia się współczesne książki, bo to przecież zupełnie inne czasy. Jak na mój gust, to w porównaniu z innymi dziełami tamtego okresu wypada dość dobrze, chociaż, oczywiście, teraz fabuła tej książeczki brzmi trochę infantylnie ;)
    Pozdrawiam ciepło,
    J.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam ją jako lekturę, niestety też się zawiodłam. Jakoś nie porwała mnie ta historia. Ale zgadzam się z Tobą - szybka miłość, szybki ślub, szybka śmierć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, i tak miałam zamiar ją przeczytać, nawet gdyby nie była lekturą obowiązkową. Wiesz, wielkie dzieło itp. Ale to była... tragiczna tragedia... Mimo faktu, iż były to inne czasy uważam, że historia wyjątkowo płytka, nieprawdopodobna i powierzchowna. Moje zdanie, nikomu go nie narzucam, ale skoro ktoś się ze mną zgadza to chyba nie jestem AŻ TAK wymagająca. :)
      Pozdrawiam,
      Nika

      Usuń
  3. A mi się tam nawet podobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, kwestia gustu :) Mnie też nawet się podobała, ale tylko NAWET :D Nie była najgorsza, ale mimo wszystko... *patrz recenzja* :D ;)
      Pozdrawiam,
      Nika

      Usuń
  4. Mi również się podobała, myślę jednak, że masz trochę racji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jeszcze nie jest ze mną tak źle... Dzięki Bogu :D ;)
      Pozdrawiam,
      Nika

      Usuń
  5. Romeo i Julia w sumie nie należała do moich ulubionych lektur ;p.
    Wolę coś w stylu Szatan z 7 klasy, Zbrodnia i Kara, Kamienie na Szaniec :P

    OdpowiedzUsuń
  6. "Romea i Julię" w pełni polubiłam dopiero na studiach, gdzie naprawdę naczytałam się Szekspira po wszelkie czasy :) I szkoda, że lekturą jest akurat "Romeo i Julia", a nie na przykład "Otello" albo "Sen nocy letniej". Komedie Szekspira są naprawdę cudne! Ale kiedy byłam w gimnazjum i czytałam "Romea i Julię", to miałam bardzo podobne przemyślenia do Twoich. Myślę, że czasami warto wracać do niektórych książek, ale później. Dzięki takim powrotom okazało się, że wiele książek, które mnie nudziły, stało się jednymi z moich ulubionych. Na odwrót zresztą też to działa... ;)

    Pozdrawiam,
    hitsui - http://czytansko.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja uwielbiam tę książkę ♥ Jedna z moich ulubionych lektur :3 Pewnie omawianie jej w całości na lekcjach obniżyłoby jej ocenę, ale ja czytałam ją na konkurs, bez omawiania :P

    pozdrawiam cieplutko xoxo

    OdpowiedzUsuń